„On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny”. (Mt 13,23)

Ciągle mi coś nie wychodzi! Bo, popełniłem znowu ten sam grzech. To może być wybuch złości wobec bliskich i do tego ostra wiązanka wychodząca z moich ust, opuszczona modlitwa czy Msza Św., które od dłuższego czasu są pewnym ciężarem, kolejna przesada z alkoholem, ciągła nieuczciwość w pracy albo lawinowo popełniany grzech nieczystości. Nawet czasem zachwycę się Bogiem po spowiedzi, modlitwie czy usłyszanym kazaniu. I mówisz: teraz to Panie Jezu będzie już naprawdę dobrze. Jednak rzeczywistość okazuje się brutalna. Z biegiem czasu widzisz, że stare słabości wracają. Czujesz, że Twoje serce to po prostu jedna wielka skała. Gdy przychodzą trudności np. jakiś smutek, dołek, przestajesz się modlić i wchodzisz w pewne grzechy. Chcesz znieczulić ból, który masz w sercu. Jednak ulga jest chwilowa. Emocje opadają, a człowiek dalej zdołowany. Pan Jezus to wszystko widzi, ale też docenia Twój nawet najmniejszy wysiłek. Co więc robić, żeby moje serce było żyzną glebą? Zacznij od małych kroków. Doskonale to wiedzą Ci, co chodzą po górach. Tam musisz trzymać krok, nie wolno przyspieszać ani zbyt często odpoczywać. Trzeba się posuwać naprzód. Dlatego dzisiaj, jutro, pojutrze przemierzaj drogę do Boga małymi krokami. Tu i teraz myśl co masz do zrobienia. Nie wybiegaj zbyt w przyszłość. Modlitwa, obowiązki, odpoczynek. Oddawaj to wszystko Bogu. Ty zrobisz mały krok, a Jezus Cię pociągnie. I pamiętaj, że Jezus zawsze jest w Tobie. Kiedy modlitwa Ci nie idzie, jesteś wściekły na dzieci czy na swoje zbyt ciężkie życie. To są momenty suszy w sercu, ale to On Twój Bóg jest na dnie naszego smutnego serca. Jezus też da Ci siły do kolejnego małego kroku. I w najmniej spodziewanym momencie wydasz plon. Odwagi! Nie bój się! Jezus w Ciebie wierzy!

Ks. Michał