„Wiesz co! Niezła sensacja! Muszę coś Ci powiedzieć! Patrz co ta osoba zrobiła i do tego ma takie czy inne wady….”. Takie słowa często zastępują nam upomnienie braterskie. Zamiast z miłością kogoś upomnieć to ulegamy pokusie obmowy, donoszenia na drugą osobę. Do tego jeszcze odczuwamy nieskrywaną satysfakcję, gdy mówimy o wadach bliźnich. Jakby ukojenie, że inni mają problem. Tylko, to ja jestem w porządku. Zapominamy, że słowem możemy też zabić drugą osobę. Jej godność, dobre imię. A co nam mówi sam Jezus? Kiedy Twój brat zgrzeszy „idź upomnij go w cztery oczy (Mt 18,4). Zrób to w dyskrecji, w cztery oczy. Unikaj upominania na oczach wszystkich. Staraj się wczuć w sytuację tej osoby. Jakbyś się czuł, gdyby kilka osób pastwiło się nad Twoją słabością. Pewnie mocno by Cię to zraniło, poniżyło. Napominaj z klasą. Tak czynił Jezus. Kiedy spotkał kobietę cudzołożną powiedział jej: „Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz więcej” (J 8,11). Podał jej rękę, podniósł z słabości. Nie upominam bliźniego, bo jestem pyszny i chce pokazać jaki ktoś jest do niczego. Tylko czynię to z miłości jak Jezus, bo mi zależy na dobru danego człowieka i jego zbawieniu. Pamiętam jak na teologii moralnej ks. prowadzący ciekawe wykłady powtarzał: Prawdę komunikuj w miłości. Przecież zupełnie inaczej brzmią słowa: Masz pełno grzechów na sumieniu, jesteś taki czy owaki. Nic z Ciebie nie będzie. Taki komunikat nosi znamiona osądu. A czy nie warto powiedzieć: Słuchaj, zależy mi na Tobie i na Twoim dobru. Przez ten czyn narażasz się na grzech i może nawet czasem ciężki. Postaraj się to zmienić. Jezus w Ciebie wierzy, nie wszystko stracone. Jeśli chcesz to chętnie Ci pomogę. Choćby przez modlitwę! Dziś twój brat potrzebuje upomnienia. Nigdy jednak nie wiesz, czy jutro role się nie odwrócą. Bo, nagle ulegniesz jakiejś słabości, w życiu coś Ci się zawali. Św. Ignacy Loyola pisał tak: „Bardzo zbawienną jest rzeczą, jeśli masz przyjaciela, któremu pozwoliłeś, aby cię napomniał w wadach”. 

Panie Jezu pomóż mi z miłością upominać błądzącego brata. Duchu Św. daj mi światło, bo tak często nie wiem jakich słów mam wtedy użyć. Boże dziękuje Ci za każdego brata, który z miłością zwraca mi uwagę.

Ks. Michał