Stare przysłowie mówi: „Jak trwoga do Boga”. Określamy też w ten sposób sytuację, kiedy ktoś słabo wierzący w obliczu jakiegoś dramatu zaczyna się zwracać do Boga. Jest w nas pokusa oceny jego wiary. Wydajemy osąd: „wcześniej on to się nie modlił i nie chodził na Mszę św.”. Tylko do końca nie znamy serca naszego bliźniego.  Dlaczego nie wierzy? Może ktoś go mocno zgorszył, złamał mu życie, nie miał wierzących rodziców, był wychowany w duchu nawet nienawiści do Kościoła i po prostu nie spotkał w swoim życiu Jezusa. Kiedy Jezus rozmawia z kobietą  kananejską nie patrzy na jej pochodzenie. Kananejczycy żyli w niezgodzie z Izraelitami. Apostołowie dopominają się, aby Jezus odesłał kobietę z niczym. Ona jest jednak zdeterminowana i prosi Jezusa o pomoc mówiąc: „Panie, pomóż mi”! Użycie słowa Panie wskazuje, że kobieta mimo pogańskiego pochodzenia uznaje w Jezusie Boga. To jest piękne, że każdy człowiek może się zwrócić do Boga. Bo, do kogo mamy iść z naszymi trudnymi sprawami jeśli nie do Niego? On czeka na Ciebie. Bez względu na to jak wygląda Twoja wiara, skąd pochodzisz, ile masz grzechów na koncie. Idź do Jezusa. Z taką wiara jaką masz wołaj: Panie, pomóż!

Ks. Michał