„W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi” (Łk 1,39)

Maryja „poszła z pośpiechem”. Ona zawsze się spieszy, aby czynić dobro. A mogła powiedzieć: muszę odpocząć, mam do tego prawo, bo jestem w ciąży. Jednak mając Jezusa w sercu i w swoim świętym łonie, biegnie. Biegnie przez góry, aż pięć dni. To była niebezpieczna podróż. Jednak miłość wygrywa. Jest siłą, która determinuje działanie Maryi. Pomyśl, czy Ty jesteś zawsze chętny do pomocy? A co Ci przeszkadza w czynieniu dobra? Lenistwo, pycha, obojętność, brak korzyści itp.?

Ks. Michał Przybylski